Dykteryjka 11

Posted by on 22 maja 2016 in Blog, Dykteryjki | 10 komentarzy

Dykteryjka 11

P1070949

RR mnie podkarmia. Uważa, że musi to robić, bo inaczej chudnę i to nie jest korzystne. Nie, nie dla mnie. Dla niego. „Bo babeczka musi być mięciutka” – mawia, o czym już w jakiejś dykteryjce wspominałam.

I znów przemycił na moim talerzu postawionym przy komputerze, kiedy przeniosłam się do świata równoległego, jedną kanapkę więcej. Zjeść zjadłam, ale miejsca na ulubione czekoladki w żołądku już zabrakło. Bo – nadmienię – od słodyczy nie tyję. Nie i już. Tak mam.

– Nie myśl sobie, że nie zauważyłam, że znowu zrobiłeś mi więcej kanapek, niż prosiłam. To, że były ładne, kolorowe, urozmaicone i fikuśnie ułożone nie zmyliło mnie.
– Ale zjadłaś – śmieje się do mnie.
– Zjadłam, ale cukierków już nie pojem dzisiaj, ty manipulancie.
– O! Przepraszam! Ja nie jestem manipulant.  Ja jestem inwestor!

  • Ciekawe, bo ja od słodyczy też nie tyję. Teraz wręcz rozpaczliwie próbuję przytyć, ale droga słodyczowa nic nie daje.
    Pozdrowienia dla inwestora 😉

    • To jest nas dwie 🙂 Żeby przytyć trzeba w naszym przypadku jeść normalne jedzenie i przynajmniej trzy posiłki dziennie i to przez 2-3 miesiące, żeby był efekt, tak ze 3-4 kg. A mnie do życia wystarczy obiad raz dziennie.

  • Tak może być; moje dziecię od słodyczy wręcz chudnie. Bo to jest tak, że słodycze robią nam krecią robotę – tuczą takiego, który powinien schudnąć, za to odchudzają kogoś, kto absolutnie tego nie potrzebuje:).

  • Issa

    Najwazniejsze, ze inwestuje w Ciebie:P

    Fajny taki facet… lubiacy kraglosci:)

    A Ty sie dziwisz, ze zapadlas na zdrowiu?:P Posilek raz dziennie???!!! OMG!!!

    I jak to sie robi, zeby slodycze nie wchodzily w boczki? Chetnie poczytam, bo ja nie mam z tym problemu:D No, moze gdybym nie jadla nic innego niz slodycze;) ale niestety w moim przypadku to niemozliwe:)

    • Zaraz tam zapadłaś… Sponiewierało mnie tylko troszkę 😉 No bo kto to wymyślił – jedzenie i spanie, gdy jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia. I to nie tak, że ja jem tylko raz dziennie. Więcej razy, tylko że to są jakieś pierdoły typu: czekoladki, lody, pomarańcze, oliwki…

      Nie wiem, jak to się robi. Ja je jem i już – nic się nie dzieje.

  • Inwestor, to mi się podoba:-)

  • Iwona Zmyślona

    Nie dosyć, że nie mam swojego inwestora, to jeszcze muszę zazdrościć(a bardzo tego uczucia nie lubię), kobietom które lubią słodycze tak jak ja tyle, że one nie tyją, a ja mam 40 kg nadwagi. Zrezygnowałam z cukru(nawet brązowego) ale z cukierków, ciastek i czekolad nie potrafię. One poza seksem są najprzyjemniejszą rzeczą w życiu. Pozdrawiam.

    • Już od dawna wiadomo, że wszystko co najlepsze jest albo grzeszne albo tuczące, nieprawdaż?