Futbol. Dobro czy zło?

Posted by on 13 Lip 2016 in Blog | 10 komentarzy

Futbol. Dobro czy zło?

Przed

Ekscytacja i przygotowania. Wywieszanie flag państw biorących udział w rozgrywkach futbolowych. Dekorowanie pubów z zewnątrz i wewnątrz. My mieliśmy jeszcze na naszych tablicach informacyjnych w pracy rozpisane szczegółowo mecze z podkreślonymi na czerwono godzinami meczów z Anglią, Irlandią i Walią. Powiększone załogi na czas niektórych meczów. Ci, którzy kończyli pracę późnym popołudniem liczyli się z tym, że zostaną poproszeni o dłuższe zostanie w pracy. Można zostać, można odmówić – nic się z tego powodu nie stanie, nie trzeba się tłumaczyć, dlaczego nie. Każdy oprócz pracy ma swoje prywatne życie. Nawet jeżeli polega ono na tym, że przesiada się na drugą stronę baru z piwem w dłoni i ogląda mecz.

foto telefon 452

foto telefon 448

foto telefon 455

 

Po 

Ulga, że ten cyrk się skończył. Ale i żal, że się skończył, bo zabawa też była przednia. Dowiedziałam się o krajach pochodzenia wielu naszych stałych klientów. Wystarczyło spojrzeć po twarzach w czasie poszczególnych meczów. Wiem już która grupa młodych ludzi na późnych obiadach tuż przed zamknięciem kuchni to Hiszpanie, a która Portugalczycy, bo do tej pory zlewali mi się w jedno.

W trakcie

Futbolem się nie interesuję, ale trochę nazwisk, na czym polega spalony i czym się różni rzut wolny od rożnego wiem. Trochę z rozbawieniem patrzyłam na rozentuzjazmowanych klientów przezywających mecze, jakby na drugi dzień słońce miało nie wzejść. Ale gdzieś tak w połowie pierwszej części emocje kibiców udzielały się i mnie. Napięcie latało w powietrzu. Wzburzenie i niepokój docierał, czy tego chciałam, czy nie. Entuzjazm prawie ogłuszał. Często omal nie wypuściłam talerzy z rąk, gdy w trakcie stawiania ich na stole padł gol i nad moją głową i wokół mnie rozlegał się niesamowity wrzask. Starałam się najrzadziej jak mogłam kręcić między stołami i zbierać szklanki, bo zasłaniałam ekrany na których kibice oglądali swoich idoli i faworytów.

Przed

Chodząc po mieście zastanawiałam się, czy absolutnie wszystkich ogarnęło futbolowe szaleństwo? Przecież muszą istnieć ludzie, którzy w tym czasie chcą żyć czymś innym. I znajdowałam. I to wcale niemało.

Pub, w którym króluje muzyka.

foto telefon 459

Restaurację, gdzie nie uświadczysz piłki, tylko różne kuchnie świata.

20160628_135708

Występy uliczne i performance, które jakby nie wiedziały o istnieniu czegoś takiego jak futbol.

P1070744

P1070774

P1070741

Po

Kiedy już ustawiłam stoły i krzesła po ostatnim meczu, starłam z podłogi szampany rozlane przez Portugalczyków i złożyłam zdjęte flagi, pomyślałam – jak dobrze, że skończyło się to szaleństwo. I jak szkoda – teraz będzie nudno.

W trakcie

Cieszyłam się razem z wygrywającymi i smuciłam z przegrywającymi. Uważałam na różne zachowania gości i uspokajałam co bardziej krewkich kibiców, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. Złościłam się, gdy poprzestawiali stoły i krzesła tak, że nie dało się chodzić po salach. Starałam się tak podawać jedzenie, by nie porozlewać i nie poparzyć gości, gdy zrywali się nagle rozentuzjazmowani z krzeseł. Gratulowałam i poklepywałam pocieszająco po ramionach. Kiedy szukam w pamięci czegoś, przez co zapamiętam szczególnie te mistrzostwa w piłce, zawsze staje mi w oczach grupa rumuńskich kibiców na meczu otwarcia. Przyszli jednakowo ubrani z jednakowo namalowanymi flagami na policzkach. Cieszyli się i płakali. Czuło się od nich, że to nie tylko oglądanie meczu. Że naprawdę świętują to wydarzenie.

foto telefon 463

foto telefon 464

foto telefon 465

foto telefon 466

 

Na końcu i tak się upili. Jak zawsze prawie wszyscy po każdym meczu. Powody zawsze są dwa: albo żal, albo radość.

W końcu po to przychodzi się do pubu.

  • Antoni Relski

    Może to i wstyd ale nie oglądałem jeszcze meczu w pubie
    Pozdrawiam

    • Spróbuj kiedyś umówić się ze znajomymi w pubie na oglądanie meczu – inna atmosfera, bardziej intensywna bo spotęgowane emocje. Jedyna wada – daleko do łóżka 😉

      • Ja oglądałam półfinały ostatnich Mistrzostw świata. Super. I finał kiedyś tam we Francji, finały w Polsce i w ogóle… Fajnie się ogląda w pubie.

  • Oj Różo, Różo, od razu widać że się na piłce nożnej nie znasz, Szkocja nie dostała się do Mistrzostw Europy 🙂
    Anglia, Walia i Irlandia Północna. I zwykła Irlandia też.

    • Dzięki, poprawiłam. Wiedziałam, że to były trzy drużyny, ale bardziej interesowała mnie godzina i czy to moja zmiana. Oczywiście, że się nie znam. Nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej. Ale nie pytam, dlaczego Brazylia nie gra na Euro 😉

  • Alis

    i ja pomyślałam o takich adrenalinowych momentach naszej pracy….
    też zdarzają się kilka razy do roku :))))))))

  • Ciekawe musi być obserwowanie tego wszystkiego właśnie w pubie, gdzie ludzie swoje emocje na żywo okazują.
    A powiedz mi, jak oni reagowali na to, że robisz im zdjęcia? Bo rozumiem, że pytałaś?
    Pozdrowienia serdeczne
    iw

    • Oczywiście, że pytałam. Reakcje ludzi na robienie im zdjęć przez taką przypadkową osobę jak ja zasługują na oddzielny post, bo mam kilka refleksji z tym związanych. Do napisania 🙂

  • Akurat na temat sportu to wiem niewiele, a już piłki nożnej w szczególności, więc się nie wypowiem… siedzę cichutko 🙂

    • Miałam u siebie kucharza – fana futbolu. Dzięki niemu wiem, czym się różnią rozgrywki ligowe, pucharowe i mistrzostwa. Ale odszedł do innego pubu (: