Na pewno homo. Nie wiem, czy sapiens

Posted by on 30 Paź 2016 in Blog, Gastronomia | 14 komentarzy

Na pewno homo. Nie wiem, czy sapiens

20160820_153655

 

Mam takie momenty w pracy, że… No, nie wiem, co z tym zrobić. Śmiać się? Płakać?  Zignorować? Odpowiedzieć na pytanie lub rzeczywiście udzielić wyjaśnień? Po tym  jak już się opanuję, bo w pierwszej chwili to…

Co jakiś czas przychodzi ktoś nowy, komu trzeba wszystko pokazać : gdzie, co i jak robić. Wszędzie tak jest i sama doskonale pamiętam, jak to jest pierwszego dnia w pracy, gdy nie wiadomo skąd wziąć ścierkę czy wodę do picia. Ale czasami pewne rzeczy uważam za oczywiste i ich nie tłumaczę. Ostatnio się zastanawiam, czy rzeczywiście robię dobrze, że nie tłumaczę oczywistych oczywistości, bo okazuje się, że wcale takie oczywiste nie są.

Na wstępie zaznaczam, że wszyscy opisani poniżej to młodzi dwudziesto i dwudziestokilkuletni ludzie, nierzadko po studiach w swoich krajach, znający czasem po kilka języków obcych, pochodzący z normalnych, cywilizowanych europejskich państw. Zdrowi na ciele i umyśle, a przynajmniej tak mi się wydaje, bo psychiatrą nie jestem.

I. Przez kilka dni pokazuję młodemu człowiekowi na czym polega praca na sali. Że trzeba talerze po posiłkach odnieść do kuchni, szklanki do baru, posprzątać stół, wytrzeć go, uzupełnić menu i inne materiały reklamowe, dosunąć krzesła do stołu, wyjąć śmieci spod stołu – jeżeli są. O rozpoznawaniu dań, pracy z ekranem, pagerem i odszukiwaniu numerów stolików wolę na razie nie wspominać. Po około dwóch tygodniach trafia już z talerzami do kuchni i szklankami do baru, ale krzesła zostawia nie dosunięte. Do menu nie doszliśmy. Przypominam o tym kilka razy dziennie. Jak pokażę palcem, to zrobi. Jak nie to nie. W końcu nie wytrzymuję i z wściekłością przestawiam jakieś krzesło prawie nim rzucając. Warczę jednocześnie na młodego człowieka wcale nie ukrywając, że za chwilę tym krzesłem go trzasnę.
– Dlaczego nie ustawiasz krzeseł?!
– Bo dzisiaj nic o tym nie mówiłaś – odpowiada autentycznie zdziwiony.

 

II. Przechodząc przez jedną z sal widzę potłuczoną butelkę i rozlane czerwone wino. Trzeba to natychmiast posprzątać, a ja nie mam w tej chwili czasu, bo załatwiam jednocześnie dwie reklamacje. Łapię w przelocie koleżankę i mówię jej, żeby się tym zajęła. Kiedy zanoszę kolejne dania do tej sali dla gości widzę, że szkło i wino jest nietknięte, za to stoi w kałuży żółty pachołek ostrzegający przed mokrą w tym miejscu podłogą. Sama to sprzątam, ale nie mogę sobie odmówić pytania do koleżanki.
– Dlaczego tego nie wytarłaś, gdy cię o to poprosiłam?
– Nie wiedziałam jak.

 

III. Kolejnej dziewczynie tłumaczę, jak się sprząta stoliki i czego od niej oczekuję przez te dwie godziny, kiedy dali mi ją z baru na chwilowe zastępstwo. Wszystko jest w porządku. Zauważam tylko, że pomimo, ze macha ścierką, to na stolikach są lepiące się kółka po szklankach i butelkach. Ale mam taki zapieprz, ze nie mam czasu zwrócić jej uwagi, ze coś robi nie tak. W końcu gdzieś w przelocie mówię jej, żeby poprawiła stoliki. Przytakuje, wyciera, ale ja widzę coraz więcej brudnych stołów. Przechodzę właśnie koło niej, jak wyciera stół. Przystanęłam więc i przyglądam się usiłując zgadnąć, co jest nie tak? W końcu coś mnie tknęło. Podchodzę i dotykam ściereczki, którą trzyma w ręku.
– Słuchaj, kochanie. Musisz ją zmoczyć.

 

IV. – Dostałam okres, co mam zrobić?
Stoję i próbuję zgadnąć, gdzie jest ukryta kamera. – Ale to pierwszy raz w życiu dostałaś?
– No nieeee…

 

V. Młody człowiek chodzi po sali, jakby był na spacerze w Luwrze. Z nóżki na nóżkę… Tu się rozejrzy, tam przystanie, z tamtym zagada. Ja włączyłam już przedostatni bieg i nie wyrabiam. Wkurzyłam się, bo za chwilę robota nas tak przywali, że nie wygrzebiemy się z niej przez następne parę godzin. Wołam do niego:
– Mógłbyś chodzić szybciej?!
Odpowiada mi z autentycznym przerażeniem na twarzy: – Jeszcze szybciej?

 

VI. Dziewczyna nosi talerze z jedzeniem do kilkuosobowego stolika. Upewniam, się tylko czy wszystko zaniosła i zajmuję się następnymi. Przechodząc obok tamtych gości zauważam, że nie jedzą. Wracam. Nie jedzą. Znów ich mijam – dalej nie jedzą, za to jakoś wyczekująco na mnie patrzą. Przyglądam się talerzom – wszystko w porządku. Wracam do kuchni i zwracam uwagę dziewczynie, że nie dała gościom ze stolika nr 7 sztućców.
– A powinnam?

 

I co ja mam zrobić? Napisać im aplikacje na telefony?

  • Pomijając deficyty w myśleniu to całkiem humorystyczne te scenki. Jak masz więcej to chętnie poczytam 🙂
    ps. jak widać te oczywiste oczywistości nie są jasne dla wszystkich 😉
    nie mówiliście im jak się pracuje w restauracji na rozmowie wstępnej?

    • Róża Wigeland

      Oczywiście, że są wprowadzeni w obowiązki. Często jest tak, że jak się im mówi i tłumaczy, to potakują, że rozumieją. Jak im się przypomina, to się obruszają, ze przecież o tym wiedzą. I… dalej czegoś nie robią.

  • stardustBO

    OMG to oni tak bez aplikacji telefoniczniej maja pracowac? Bez GPS poruszaja sie miedzy stolikami? I nawet oczekujesz zeby wiedzieli gdzie kuchnia a gdzie lazienka? Badz czlowiekiem i obniz poprzeczke przynajmniej do czasu kiedy napiszesz te aplikacje.

    • Róża Wigeland

      Nie obniżę! Ale spróbuję ich wystrzelać. Z braku innych narzędzi – ścierką 😉

  • iw

    Deficyty u młodych ludzi są zastraszające. Potwierdza to moje spostrzeżenie, że nie uczy się teraz młodych ludzi logicznego myślenia ani w domu, ani w szkołach. To chyba jest główny problem. I dla mnie to też wcale nie jest śmieszne w obliczu konkretnej pracy do wykonania i to szybko. Trzymaj się, chyba trzeba mówić oczywiste rzeczy. 🙂

    • Róża Wigeland

      Tylko że ja nie potrafię często przewidzieć, czego taki młody człowiek może nie wiedzieć.

  • Jo Ho

    pozostaje życzyć cierpliwości

    • Róża Wigeland

      Mam nadzieję, że życzysz tej anielskiej, bo moja ludzka na wyczerpaniu.

  • Małgorzata Mirkiewicz

    A bo kochana , gdyby to była gra , w której mamy restaurację i oni zdobywają punkty albo życia czy co tam się w grach zdobywa , będąc wirtualnymi kelnerami , o to wtedy wiedzieliby szybko co i jak , ale Ty chcesz tak w realu ?? No coś Ty , przecież oni z realem nie mieli do tej pory do czynienia . Jedzonko pod nos albo w barze czy stołówce, nawet śmieci nie wynoszą w domu, bo mało który dorosły , na z pewnością nie zabiegana matka , ma cierpliwość sto razy powtórzyć wynieś śmieci , nim się dziecię od kompa lub telefonu oderwie . Dobrze jak raczy odpowiedzieć ” zaraz „. Coraz mniej ludzi ma czas i chęć włączyć dzieci czy młodzież do wspólnego działania w kuchni, wspólnego sprzątania , a bo niech się dziecko lepiej uczy, na realne życie ma jeszcze czas , jeszcze się napracuje..Szkoła też nie uczy już praktycznych rzeczy, ba, nie uczy współdziałania ..

    • Róża Wigeland

      I takie „dziecko” idzie do pracy i nie wie, jak wytrzeć podłogę, kiedy się coś rozleje. Czujesz ten absurd?

      • Małgorzata Mirkiewicz

        Dokładnie ! Stoi bidniutkie z wybałuszonymi oczkami i nie wie , o co Ci może chodzić 😀

        • Róża Wigeland

          O! Skąd wiesz?

  • Iwona A.

    A pamiętasz jak pisałam o moim synu i czyszczeniu mikrofalówki?
    Niestety, tak sobie ich wyhodowaliśmy. Teraz trzeba w trybie przyspieszonym wychować :-)))

    • Róża Wigeland

      Toteż wychowuję w trybie błyskawicznym, bo na obcyndalanie się to ja nie mam czasu. Tylko że później oni biadolą, że świat jest niedobry i ich nie rozumie 😉