A za rok…?!

Posted by on 9 Lis 2016 in Blog, Styl życia | 4 komentarze

A za rok…?!

20161108_143042

Miało nic nie być, jak zwykle. Bo po co? Dzień jak co dzień, nie ma czego świętować, zwłaszcza jak się już jest po tej drugiej stronie życia. Ale patrząc u siebie w lokalu, jak inni świętują swoje i nie swoje urodziny, robiło mi się zwyczajnie przykro. Inni mogą, a ja nie? Dlaczego sobie odmawiam tej przyjemności? I tłumaczyłam sobie, że nie mam z kim, nie mam kogo zaprosić, bo wszyscy bliscy i przyjaciele albo w Polsce, albo gdzieś w świecie. To jeden z cieni emigracyjnego życia. Ale takie wybrałam i nie ma co się nad sobą roztkliwiać – racjonalizowałam swój smutek.

Ale zaraz, zaraz… jest RR, to może chociaż z nim poświętuję, zwłaszcza, że od niedawna pracujemy tak, że mamy więcej wspólnego czasu. Postanowiłam, że gdzieś pójdziemy na kolację, albo chociaż na obiad przed pracą, jak się nie uda wziąć wolnego dnia. Zarezerwowałam stolik, zapisałam w kalendarzu i oświadczyłam RR, żeby pod żadnym pozorem nie planował nic tego dnia.

W pracy od ubiegłego roku też się zmieniło. Dodałam kilka osób na fb, inni włączyli mnie do grona swoich znajomych. Zaprzyjaźniłam się bliżej z kilkoma koleżankami, spotykamy się poza pracą, żeby pogadać, bo w czasie pracy możemy co najwyżej w locie wymienić krótkie informacje. Umawiamy się więc „na plotki” – jak wdzięcznie to nazywam.

Poczułam, że zapuściłam małe korzonki.

Kiedyś wcześniej próbowałam usunąć datę urodzin wpisaną do rejestracji, ale nie mogłam znaleźć miejsca, w którym to się robi. W przeddzień chciałam zablokować składanie mi facebookowych życzeń, bo to niby jest podobno obciach, ale coś mi nie poszło i na drugi dzień rano odkryłam, że różni ludzie takie wirtualne życzenia wszystkiego najlepszego mi złożyli. Niektórzy oficjalnie, niektórzy w prywatnych wiadomościach. I… sprawiło mi to autentyczną radość. Bo otrzymałam mnóstwo słów skierowanych jak najbardziej do mnie, chociaż znamy się tylko z sieci. O wspólnym lunchu z RR wiecie już wcześniej z zamieszczonego zdjęcia z restauracji.

A potem było już tylko lepiej.

Nigdy wcześniej w żadnej dotychczasowej pracy w dniu urodzin nie dostałam tylu prezentów i wypowiedzianych pod moim adresem fajnych życzeń, żartów, przekomarzań. Kto rzucił zdawkowe „happy birthday”, to rzucił. Wiem, kto zrobił, bo tak trzeba. Takie coś po prostu się czuje. Kto nic nie powiedział – tym bardziej go szanuję, że tego nie zrobił, bo nie musiał. Ale ta większość była absolutnie autentyczna i wspaniała. Gdyby nie fb, ten dzień byłby dla mnie bardzo ciężki, bo ludzi do obsłużenia były setki. Skumulowało się w okolicach kilka różnych imprez i spotkań. Zmęczyli nas niemożebnie!

Ale najlepsze było na koniec. Kiedy włączyłam po pracy  w nocy komputer i przejrzałam na spokojnie, co się działo w moim wirtualnym świecie, odkryłam, że odnalazły się osoby, które zawieruszyły się gdzieś w moich zawirowaniach życiowych, a z którymi miałam przed laty rzeczywisty dobry kontakt. Odnowienie ich poprzez fb było niewiarygodnie proste, łatwe i szybkie. Z niektórymi jestem już umówiona na spotkania, z innymi wymieniliśmy informacje, jeszcze u innych mogę podejrzeć ich działalność zawodową czy artystyczną. Doceniłam fb jako przyjemną platformę wymiany myśli, wieści, nowin i wiadomości.

Usiłuję sobie przypomnieć, kiedy miałam tak przyjemny urodzinowy dzień i wychodzi mi, że kilkanaście lat temu. A stało się tak dlatego, że przestałam ukrywać tę jakże ważną dla siebie datę w kalendarzu. Za rok, nie dosyć, że nie ukryję, to jeszcze ją wszem i wobec ogłoszę. Zwłaszcza, że będzie okrągła i jubileuszowa. I zamierzam świętować i się bawić na tyle, na ile tylko będę mogła sobie pozwolić. I w realu i w wirtualu.
Bo niby dlaczego mam się zamykać na tę przyjemność?

Jeszcze raz wszystkim serdecznie dziękuję. Sprawiliście mi naprawdę wielką radość.

img_20161105_132256_hdr

2016-11-08_16-58-52

img_20161105_135441_hdr

img_20161105_135349_hdr

  • Iwona A.

    No widzisz, ja poza facebookiem to na nic raczej liczyć nie mogę, z powodu mojej cholernej daty urodzin 🙂
    Śliczny obrusik pod tą filiżanką…

    • Róża Wigeland

      To też prezent, ubiegłoroczny 🙂
      Nie martw się, już teraz będę składać życzenia na fb 🙂

  • Małgorzata Mirkiewicz

    Prześlicznie wyglądasz ! Po prostu bosko ! 🙂
    A filiżanka przeurocza 🙂

    • Róża Wigeland

      Dziękuję, ale… do boskości mi daleko.